wtorek, 15 kwietnia 2014

...i robić będę dziwne, kurwa, dźwięki




Soundtrack już na wstępie powala, nie? Wiem, jestę chuję, bo dopiero po dwóch miesiącach piszę notkę. No ale cóż, jak się nie chce to co zrobisz? No nic nie zrobisz.

Zatem zacznę od czegoś, co mnie tak niesamowicie wkurwia, że aż słów mi brak. Mianowicie chodzi mi o modę na film "Kamienie na szaniec". No okej, książka jest naprawdę świetna, to jedna z niewielu lektur szkolnych, które przeczytałam w całości. Ale no kurwa, wszyscy się teraz tak jarają tym filmowym Alkiem, Rudym i Zośką (chociaż co do Alka to polemizowałabym), że aż mi żal tych ludzi. Się tak laski podniecają, jezu, jacy oni nie są cudowni, blablabla. I ten spam obrazkami na bestach i stronami na facebooku. Dżiizus, ile można? A najlepsze w tym wszystkim jest to, że (za obrazkiem z bestów, nie pamiętam strony) ileśtam procent polskich gimbazjalistów chciałoby, żeby powstała książka na podstawie filmu.

I don't want to live on this planet anymore.

I chuj, już nie mam o czym pisać.
No dobra, przejdźmy do kolejnej rzeczy, która mnie doprowadza do szewskiej pasji. Stanie na środku chodnika i pierdolenie o niczym. No ludzie, jakby nie było wystarczająco dużo miejsc, w których można stać i gadać. To nie, zejdą się takie baby, nierzadko z wózkami, na całej rozciągłości chodnika i jęczą do siebie, jak to się długo nie widziały, jak to im z dziećmi nie idzie, jak to mąż jest chujem, a w pracy je wykorzystują. Szlag mnie na takie coś trafia.
A jak się jeszcze rozstawią na ścieżce rowerowej to już w ogóle. Aż ma człowiek ochotę wjechać tym rowerem na te baby i zrobić z nich miazgę.

Angielska logika cz. 3 - Rusztowanie.
Szłam ostatnio do sklepu i przechodziłam skrótem między budynkami. Jacyś budowlańcy rozstawili rusztowanie. Wszystko okej, gdyby nie to, że nie było w ogóle zabezpieczone. Żadnej siatki, nic. Tamtędy dosyć sporo ludzi chodzi, a oni jak postawili, tak stoi.
Co prawda dzisiaj jak szłam, to niby siatka była, ale też nie na całej konstrukcji. Czekać tylko, aż się coś komuś na łeb spierdoli, no naprawdę.

Mam teraz 18 dni ferii wielkanocnych i kompletny brak pomysłów na spędzenie wolnego czasu. Siedzę przed tym kompem jak zachar i nie zajmuję się kompletnie niczym. Niby zaczęłam się uczyć norweskiego, ale idzie mi to jak po grudzie. Zaczęłam też robić papier marszczé na balonie, ale nie wiem co z tego wyjdzie. Może się wam pochwalę jak skończę.

No cóż, to chyba byłoby na tyle. Jeśli znajdę jakiś ciekawy temat (w sumie to nawet już mam, ale to dopiero w następnej notce opiszę) to post będzie. Na razie macie na pocieszenie gif, który za każdym razem, jak na niego patrzę, przyprawia o atak wesołości.