piątek, 27 września 2013

Paluszki, paluszki


Tak jak napisałam, paluszki. Dokładniej paluszki pewnego chłopaka z mojej klasy. Ma tak cudowne dłonie, że normalnie orgazm i egzaltacja. Takie delikatne... (z widzenia, ofkoz) No i te paluszki. Długie i szczupłe. Piękniejszych dłoni w życiu nie widziałam.

Taak, może i jestem dziwna. Inne laski umierają z zachwytu jak widzą zgrabny tyłeczek albo umięśnioną klatę (no dobra, ja też lubię klaty, ale to są szczególne przypadki). A ja truchleję, bo widzę cudowne łapki. Są naprawdę przecudowne.

Dzisiejszy dzień jest zajebiście senny. Niby klasyczny jesienny dzień, chmury i chłód. Ale nic się nie chce. Nawet pisać.

Wczoraj obejrzałam pierwszy odcinek Mighty Morphin Power Rangers. Jestem zadowolona. Przypomniałam sobie te piękne czasy dzieciństwa. Co prawda kiedy kręcili ten sezon to moi rodzice nawet się nie znali, ale pamiętam jak kiedyś puszczali to na Polsacie. Piękne to były czasy...

No, przymierzam się do drugiego, więc idę sobie stąd, żeby ponołlajfić przy paczaniu. Ejmen.

czwartek, 26 września 2013

Taa, jedynka


I mały suchar na dobry początek:
No tak, to typowe. Typowe, że jak zawsze piszę nic nie przekazując. To jest jakaś masakra. Przebieram tymi paluszkami w tempie ekspresowym, a i tak nic spod nich inteligentnego nie wychodzi.

Słucham sobie teraz "Jestem Bogiem" i tak sobie myślę, że ja chyba też mam jedną pierdoloną schizofrenię i zaburzenia emocjonalne. Bo jakoś tak nie potrafię nic w życiu ogarnąć sama. Ciągle ktoś mi w czymś musi pomóc, bo inaczej nie zrobię.

I tak najgorsza jest szkoła. Zachciało mi się Magicznego Papierka i poszłam do tej cholernej angielskiej szkoły. Prawie nic nie rozumiem, ale dobra. Udawanie opanowałam do perfekcji. Patrzenie w monitor komputera jakoś myli ludzi. Wydrukuję co trzeba, zobaczą i koniec interakcji.

Kocham ten mój porąbany bełkot. Jakbym próbowała napisać list do Sił Wyższych. Tylko po co, skoro i tak nic mnie tam na górze nie wysłucha?

Foch na open.fm. Zachciało im się cenzury i teraz "Plus i minus" się nie da słuchać. A tak lubię ten kawałek. I ta maniera w rapowaniu Magika. Cholernie mi się podoba. W ogóle ten psycho rap jest świetny.

Tak, jestem jedną z tych osób, które zaczęły słuchać Kalibru i PFK dopiero po filmie. Ale ja przynajmniej nie łażę po mieście szpanując jakiej to ja zajebistej muzyki słucham. Gangstuję sobie w ciszy, ot co.

Nudzi mi się jak cholera, nawet na bestach nie chce mi się siedzieć, cierpię z tego powodu. Do łóżka za wcześnie, no bez jaj, kłaść się przed dwunastą? O_O Ja tak nie umiem. A zresztą, nawet jak położę się teraz to i tak będę myślała przez kilka godzin i za cholerę nie zasnę. Nienawidzę tego. Zawsze mnie myśli nachodzą jak kładę się spać. Szkoda tylko, że w większości nie są pozytywne. To może człowieka maksymalnie zdołować.

Znowu straciłam motywację do czegokolwiek. Tu powinnam wstawić link do piosenki Sum 41, ale po co? I tak nic mi to nie da. Chyba się wezmę przełączę na oglądanie Czarodziejek albo Sailor Moon.

To do zobaczenia, towarzysze.