piątek, 27 września 2013

Paluszki, paluszki


Tak jak napisałam, paluszki. Dokładniej paluszki pewnego chłopaka z mojej klasy. Ma tak cudowne dłonie, że normalnie orgazm i egzaltacja. Takie delikatne... (z widzenia, ofkoz) No i te paluszki. Długie i szczupłe. Piękniejszych dłoni w życiu nie widziałam.

Taak, może i jestem dziwna. Inne laski umierają z zachwytu jak widzą zgrabny tyłeczek albo umięśnioną klatę (no dobra, ja też lubię klaty, ale to są szczególne przypadki). A ja truchleję, bo widzę cudowne łapki. Są naprawdę przecudowne.

Dzisiejszy dzień jest zajebiście senny. Niby klasyczny jesienny dzień, chmury i chłód. Ale nic się nie chce. Nawet pisać.

Wczoraj obejrzałam pierwszy odcinek Mighty Morphin Power Rangers. Jestem zadowolona. Przypomniałam sobie te piękne czasy dzieciństwa. Co prawda kiedy kręcili ten sezon to moi rodzice nawet się nie znali, ale pamiętam jak kiedyś puszczali to na Polsacie. Piękne to były czasy...

No, przymierzam się do drugiego, więc idę sobie stąd, żeby ponołlajfić przy paczaniu. Ejmen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz