Mam o czym napisac notke, wiec powracam po dluugiej przerwie.
A mianowicie: dzis w "Angorze" przeczytalam, ze maja przestac puszczac "Mode na sukces". No bez jaj! Ja sie wychowalam na tej operze mydlanej i sobie bez niej dalszego zycia nie wyobrazam, serio.
Zgoda, bez Sally Spectry i Sheili-Jak-Jej-Tam-Bylo "Moda" zrobila sie jeszcze bardziej chujowa, niz byla, ale jednak sledzenie perypetii rodziny Forresterow bylo taka tradycja, jak "Kevin" w swieta.
Nigdy nie lubilam tego "serialu", moja (swieccie Bogowie nad jej dusza) babcia ogladala go namietnie, wiec i ja, chcac nie chcac, musialam. I sie czlowiek wkrecil, nawet polubil i sie przyzwyczail.
A teraz? Bez "Mody na sukces" moje zycie juz nigdy nie bedzie takie samo.
A teraz? Bez "Mody na sukces" moje zycie juz nigdy nie bedzie takie samo.
Mam zamiar obejrzec ostatni odcinek 9 grudnia, nic i nikt mnie przed tym nie powstrzyma.
Dodac jeszcze chcialam slowo o skokach narciarskich.
Ja pierdole, rozumiem, ze poczatek sezonu, ze Stoch kontuzjowany, ale co do chuja stalo sie z naszymi skoczkami? Z siedmiu czy osmiu zawodnikow do drugiej serii przechodzi tylko Zyla i to w dodatku jakims cudem.
Nie miesci mi sie to w bani.
Jednak mam nadzieje, ze sie podniosa z dna i rozpierdola te wszystkie Freundy i Schlierenzauery.
Bola mnie tez chujowe wyniki Borussii Dortmund w Bundeslidze.
Jeden z najlepszych klubow Europy jest na ostatnim miejscu.
Jurgenie Klopp, ja sie pytam, co ty odpierdalasz?
Juz chuj z tym, ze Reusa nie ma, ze Hummels kontuzjowany, ze Blaszczykowski nie moze grac, a Lewy i Goetze poszli w pizdu do Bayernu. Borussen nie sklada sie tylko z tych kilku zawodnikow.
Kazdy, kurwa, wyglada jakby gral dla siebie, Grosskreutz odpierdala numery, Bender prawie wcale nie jest zauwazalny na boisku, Kehl tak samo, w ogole obrona jest rozjebana, biegaja tam, gdzie nie powinni i potem mamy takie obrazki jak podczas ostatniego meczu z Eintrachtem, kiedy to w piekny sposob stracilismy bramke, bo w okolicy pola karnego byl li i jedynie Ginter, ktory spierdolil interwencje i Weidenfeller, ktory chyba zapomnial, ze ma bronic bramki.
Dobra, chyba juz wystarczy tego wkurwiania sie, bo mi zaraz zylka w dupie peknie.
Pociesze sie tym, ze Dortmund chociaz w Champions League jakos sobie zajebiscie radzi.
Nie wiem, czy znajda sie tacy, ktorzy to przeczytaja, te potoki Weltschmerzu, ale pozdrawiam was, moi drodzy.
A na koniec obrazka nie bedzie, bo Blogger odmawia wspolpracy.
Auf Wiedersehen!
A na koniec obrazka nie bedzie, bo Blogger odmawia wspolpracy.
Auf Wiedersehen!
(Aneks: kolejny raz mi sie rozpierdolily spacje na kolejnym blogu. Co sie z tym, do jasnej kurwy, dzieje?!)
.jpg)





