poniedziałek, 24 lutego 2014

Fuck everything, you only live once


No więc cóż. Nie będę rozpisywać się o polskich sukcesach na igrzyskach, bo o tym wszyscy doskonale wiedzą.
Wtrącę tylko słówko o losowaniu grup na Euro 2016.
Hahahaha, nie wygramy z Niemcami. Koniec.


Zasadniczo to ja teraz nie mam o czym pisać. Piszę tę notkę w sumie tylko dlatego, żeby nie było, że zapomniałam o blogu.
Wiem, miałam dodać notkę w walentynki, ale mi się nie chciało. No bo po co mam lżyć to "święto", skoro jestem singlem? No to nie ma sensu.
No okej, dzień singla. Ale po co? To jeszcze głupsze niż walentynki, tak po prawdzie.


Zatem tylko mogę wrzucić pewien obrazek, który od dziś jest moim tłem na facebooku.



Czemu coś takiego? *serious mode*
Bo wczoraj zupełnie obca osoba z drugiego końca świata uświadomiła mi, że takie pogrążanie się w powolnej samodestrukcji jest po prostu bezsensowne.
Taak, czekam na teksty typu: "Nigdy nie miałaś depresji/nie cięłaś się/whatever, więc nie wiesz co to znaczy!"
Tak się składa, że miałam epizody depresyjne i się cięłam. Nikt nie potrafił mi pomóc, ani rodzina, ani przyjaciele.
Rozmowa z tą dziewczyną zajebiście mi pomogła. W ciągu jednej pieprzonej chwili zrozumiałam, że robię źle. I to nie tylko sobie, ale i bliskim.
Zatem połamałam żyletkę, uśmiechnęłam się szeroko, włączyłam ulubioną muzykę i po raz pierwszy poczułam, że nie jestem sama.
Dlatego wrzucam tu link do strony I'm Here For You. (strona po angielsku), żebyście wy, którzy to czytacie i być może jesteście w podobnej sytuacji, mieli gdzie zwrócić się o pomoc.

Zatem, moi kochani, keep smiling and Keep Holding On :)
I believe in you, darling :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz