poniedziałek, 20 stycznia 2014

To ja może coś napiszę

Soundtrack na dziś: The Prodigy - No Good (Start The Dance)

Hmm, tak. W zasadzie to nie wiem o czym mam pisać, bo Morgi się wypadknął (tak, to neologizm) już jakiś czas temu, tornada minęły... A nie, mam.

Zacznę od dzisiejszego meczu Mołdawia-Polska. Nie to, żeby był jakiś widowiskowy czy coś, bo specjalnie nie był, ale tym razem było chociaż na co popatrzeć. Mam na myśli grę, a nie twarz Blaszczykowskiego czy Lewego. Wygraliśmy 0:1, co cieszy, bo jest okej. No i się nie zbłaźniliśmy na meczu z przeciwnikiem niżej umieszczonym od nas w rankingu FIFA (subtelna aluzja do meczu z San Marino).

Teraz niedzielny konkurs w Zakopanem. No ja pierdolę, bo sobie Diethart i Wellinger zjebali skok, bo mieli chujowe warunki to trzeba im powtórkę zrobić. Ilu było takich co w beznadziejnych warunkach skakali i jakoś nikt nic nie zrobił. A Poitner to co, kurwa? Ma władzę absolutną? Ech, do czego to zmierza, srsly.

I ostatnia rzecz, którą chciałam się zająć. Czyli angielska matematyka vol.2.
W zeszły piątek miałam kolejne zajęcia z cyklu "Wprowadzenie do ułamków zwykłych. Dodawanie i odejmowanie ułamków". Myślałam, że zejdę. Ludzie już dawno dorośli nie umieli policzyć tak prostego przykładu jak: 1/4 + 2 + 2/4 - 1/4 = ... Nosz kurwa, przecież to w pamięci w kilka sekund można zrobić, a oni musieli mieć to tłumaczone, bo nie ogarniali. Albo to: skócić ułamek 8/4. Każdy normalny człowiek (nawet idiota po chwili zastanowienia) powie, że to dwa. Ale niee, Angole muszą mieć to dokładnie wyłuszczone. Że osiem dzielimy przez cztery, no a ile czwórek jest w ósemce, no skoro dwie to jaka jest odpowiedź? Jeżeli egzamin, który mam mieć w przyszłym tygodniu, też będzie taki szalenie prosty, to ja chyba jebnę śmiechem.

Także tego, to baj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz